Bieganie po Tatrach – jak się do tego zabrać i czy warto.

Bieganie po Tatrach – jak się do tego zabrać i czy warto.

Wiatr we włosach, widoki zapierające dech w piersiach, uczucie wolności… Tak w skrócie można opisać bieganie po górach. Czy rzeczywiście tak jest? Czy warto poddać się chwilowej modzie i porzucić asfalt na rzecz gór? Jak się do tego zabrać? No i najważniejsze – czy bieganie po Tatrach jest bezpieczne?

Tatry – dla każdego czy tylko dla zaawansowanych?

Wielu osobom bieganie po Tatrach kojarzy się ze sportem wyczynowym, przeznaczonym tylko dla tych najlepszych i najwytrwalszych. Czy rzeczywiście tak jest? No cóż, nie oszukujmy się, ten sport wymaga bardzo dobrej kondycji i wytrzymałości. Samo chodzenie po górach jest męczące, a co dopiero bieganie! W ciągu kilkunasto, kilkudziesięciokilometrowego treningu można zrobić całkiem niezłe przewyższenie. Ale to nie oznacza, że nie możemy spróbować. Jestem zdania, że osoba, która regularnie biega po asfalcie, prowadzi aktywny tryb życia i od czasu do czasu jeździ w góry spokojnie da sobie radę. Oczywiście najpierw najlepiej sprawdzić swoją kondycję w trochę niższych terenach np. Beskidach (Tutaj opcji jest mnóstwo! Szczególnie polecam Beskid Żywiecki i Śląski), ale jeśli masz ochotę od razu spróbować swoich sił w Tatrach, to czemu nie, nic nie stoi na przeszkodzie :).

img_20160826_102836242

Jak się do tego zabrać? Od czego zacząć?

Na zdjęciach i filmikach wszystko wygląda tak pięknie, biegniesz uśmiechnięty, podziwiasz piękne widoki, nogi same niosą do przodu, a na twarzy nie widać nawet oznak zmęczenia… Rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Zaczynasz od lekkiego truchciku, wyprzedzasz turystów na trasie i wszystko jest idealne… do momentu, aż nie trafisz na pierwsze, strome podejście i po kilku metrach nie możesz złapać oddechu. Przechodzisz do marszu, ale to nic nie daje, nadal okropnie się męczysz i przeklinasz w myślach, zastanawiając się czy nie lepiej było zostać na tych cholernych Krupówkach. Wleczesz się jak ślimak, zaczynają cię mijać turyści, których dopiero co wyprzedziłeś, a w głowie postanawiasz sobie, że to pierwszy i ostatni raz…

Oj tak, te podejścia potrafią człowieka bardzo zniechęcić! Na tyle, że nawet ja, taka zapalona Tatromaniaczka, w zeszłym roku na biegu Marduły prawie znienawidziłam moje ukochane góry (ale tylko prawie i tylko na chwilę! Na szczęście szybko mi przeszło :D). Nie ma co się oszukiwać, na tych najbardziej stromych podejściach wbiegnięcie jest wręcz niemożliwe. Dlatego najlepiej wybierając się na swoją pierwszą biegową wycieczkę po Tatrach założyć sobie następującą taktykę – pod górę spokojnie wchodzę, ewentualnie przechodzę do szybkiego marszu, jeśli siły na to pozwolą, na grani lekki trucht, a z góry to jak już tylko nogi poniosą. Przy czym ostrzegam – to, że jest z górki, wcale nie oznacza, że jest łatwiej. Wiele osób twierdzi, że zbieganie jest nawet trudniejsze od wbiegania i trudno się z tym nie zgodzić – większość Tatrzańskich ścieżek to kamienie i kamyczki, trzeba naprawdę bardzo uważać, gdzie stawiasz stopy, a przy kiepskiej pogodzie i śliskich kamieniach to zagrożenie szczególnie się zwiększa.

13350235_630629430422192_3139754774232653547_o

 

Bezpieczeństwo. 

Skoro mówimy już o zagrożeniu – im bardziej popularne staje się tego typu bieganie, tym częściej możemy spotkać się z komentarzami, że po górach się nie biega, że to zwykła głupota i nieodpowiedzialność, że to niezdrowe… Zazwyczaj odpowiadam na to z uśmiechem, że przecież  bieganie to takie chodzenie, tylko trochę szybszym tempem. Jeśli takie argumenty nie działają, nie pozostaje nam nic innego jak po prostu ignorowanie takich komentarzy. Zawsze będę powtarzać, że życie samo w sobie jest niebezpieczne i można zginąć na tysiąc sposobów. Wypadek, nagła choroba… Takie rzeczy mogą nas spotkać w każdej chwili. Nie mamy wpływu na to, kiedy zakończy się nasza przygoda o nazwie „życie”, ale za to możemy zdecydować, jak ona będzie wyglądać – czy będzie piękna, ekscytująca, pełna miłości i pasji, czy też nudna, szara i smutna.

15727076_1269113803134766_2027654139857343456_n

Czy warto? 

Oczywiście że warto! Nigdy nie dowiesz się, czy coś jest dla Ciebie, jeśli tego nie spróbujesz! Od razu ostrzegam- takie bieganie potrafi okropnie uzależnić :) Ciągle chcesz więcej, stawiasz sobie coraz wyżej poprzeczkę, chcesz dalej, wyżej… No i na pewno ogromnym plusem tego wszystkiego jest fakt, że w ciągu jednego dnia jesteś w stanie zobaczyć o wiele więcej niesamowitych miejsc, niż przy zwykłym trekkingu. W bieganiu po Tatrach jest coś magicznego, coś, czego nie potrafię wyjaśnić… Może to właśnie ta świadomość, że cokolwiek by się nie działo, tam zawsze odnajdę siebie. Taki mój lek na całe zło ;)

img_20160826_131313837

 

Jeśli macie jakieś pytania lub wątpliwości – piszcie śmiało! W końcu każdy z nas kiedyś zaczynał ;) Z czasem na pewno pojawi się więcej wpisów o bieganiu po górach – o tym, jakie trasy wybrać na sam początek, jak się ubrać i co zawsze warto mieć przy sobie. No i mam nadzieję, że do zobaczenia wkrótce na szlaku!